Trudna sprawa haftek – o wyborze pasa do pończoch

W dobie pończoch samonośnych wiele z nas odesłało pasy do pończoch do lamusa. Bo niewygodne, bo ciężko się zapina, haftki nie działają jak powinny, a pończochy i tak opadają. Zupełnie niesłusznie! Najczęściej jest to problem ze złym dobraniem pasa do pończoch (albo zbyt małymi/dużymi pończochami). Wybierzmy razem odpowiedni i dodajmy sobie z jego pomocą seksapilu.

Kilka słów o stereotypach

Zanim kupimy odpowiedni pas, rozprawmy się ze szkodliwymi stereotypami. Zwierzając się koleżankom możemy usłyszeć pytanie, że czy „w tym” da się chodzić na co dzień, przecież to taki perwersyjny element bielizny, ale łóżkowej. Jest to wina czasopism, które wypaczyły rolę pasa do pończoch, będącego najnormalniejszą w świecie bielizną. Od lat kobiety korzystały z niego do codziennych stylizacji, dlatego pasy są trwałe i muszą się nadawać do każdej sytuacji. Szczególnie przekonują się o tym kobiety, które nie przepadają za rajstopami, a pończochy samonośne nie chcą z nimi współgrać – rolują się, spadają, doprowadzają do łez rozpaczy. Warto wtedy samej spróbować pasa do pończoch.

Czym charakteryzuje się dobry pas?

Nie może być wąskim paseczkiem materiału z kilkoma wstążkami zakończonymi żabkami – wszystkie pasy tego typu odeślijmy tam gdzie ich miejsce, do sex shopu. Odpowiedni pas musi być szeroki, zabudowany, z porządnymi zapięciami wykonanymi z metalu. Tylko taki zapewni nam odpowiednie trzymanie się pończoch i nie będzie się bez przerwy odpinał. Absolutne minimum to sześć podwiązek, ale paniom dopiero zaczynającym przygodę z tą częścią bielizny polecamy nawet osiem i więcej. Mamy wtedy sto procent pewności, że wszystko będzie na swoim miejscu.

About Nina Jacków

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *